W świecie Kręciołów.

Piękna słoneczna pogoda sprawia, że na rowerach wyprawiamy się na spotkanie z przyrodą nie tylko w niedzielę, ale i każdego popołudnia. Oczywiście w dni powszednie, ograniczeni czasem, robimy krótkie wypady. W niedzielę kręcimy ile wlezie.

Rysunki Kurta

Podziwiamy piękną, pełną zieleni przyrodę, zwiedzamy nowe zakątki. Jednak zawsze chętnie zjawiamy się tam, gdzie już byliśmy, gdzie serdeczni gospodarze obdarowali nas dobrym słowem, miłą rozmową.

W niedzielę 8 czerwca jadąc do Spychowa zahaczyliśmy o Powałczyn. Wprawdzie nadłożyliśmy drogi, ale choć upał był okrutny uczyniliśmy to z ochotą, bo tam, w barze "U Kurta", urocza barmanka z wdziękiem serwuje doskonale schłodzony, z pianką na dwa palce, złocisty napój.

Właścicielka z uśmiechem powitała naszą dość liczną grupę, wszak po raz kolejny zrobiliśmy najazd na jej lokal. Tym razem urządziła nam plenerową wystawę prac swojego nieobecnego męża - Andrzeja Zawrotnego, którego wszyscy nazywają "Kurtem".

Wyczarowane jego ręką małe arcydzieła sztuki zachwyciły nas i przeniosły w zaczarowany świat przyrody, którą podziwiamy, często fotografujemy, a on utrwalił rysunkiem. Głosy zachwytu rozległy się nad szkicownikiem, a nasze oczy wręcz śmiały się do malowideł. Malarz amator utrwalił to co ulotne, opatrując każdy rysunek skleconą przez siebie rymowanką. Spotkała nas miła niespodzianka, zostaliśmy obdarowani rysunkami, które specjalnie dla "Kręciołów" naszkicował "Kurt". Zadowoleni ruszyliśmy do Spychowa.

Tam w stanicy PTTK-u patrząc na wodę i pływające na niej kajaki żałowaliśmy, że nie umiemy rysować tak jak "Kurt". Aby uchwycić ulotność chwili pstrykaliśmy więc pamiątkowe zdjęcia.

Grażyna Saj-Klocek

2003.06.25